Dostałam od Was kilka maili dotyczących wyboru wózeczka i łóżeczka dziecięcego. Dlatego dziś opowiem Wam co nieco o tym co brałam po uwagę przy wyborze jednego i drugiego.
Jeżeli mowa o wózeczku to jakoś będąc w piątym miesiącu ciąży wybrałam się na Targi Mother&Baby na krakowskich Błoniach. Wystawiało się tam wielu producentów, miałam nadzieję zobaczyć tam wózek Inglesiny, ale akurat tego nie było. I tak przechadzając się między stoiskami spośród bardzo bardzo wielu moją uwagę przykuły dwa modele: Stokke i Mima Kobi. Ostatecznie zdecydowałam się na Mimę, dlatego, że bardzo mi zależało na tym aby wózek był obity eko skórą, bo z takiej powierzchni łatwo można wszystko wyczyścić.
Wózeczek marki Mima Kobi Flair użytkuję od dwóch miesięcy i jak na razie nie dostrzegam w nim żadnych wad. Wózkiem bardzo łatwo się manewruje, nie jest ciężki, dzięki czemu mogę go w miarę potrzeby bez problemu podnieść. To co wyróżnia ten model to na pewno jego wygląd, wysoka jakość wykonania oraz łatwość obsługi. Jednym ruchem wózek się składa i rozkłada. Sami popatrzcie:
Kobi ma siedzisko ustawiane w obu kierunkach i 3 pozycje odchylenia oparcia. Dodatkowym plusem jest to, że gondola, która na ogół jest potrzebna tylko przez pierwsze 6 miesięcy (potem już dziecko siedzi), stanowi podstawę do spacerówki, tak więc nic się nie marnuje :) Poniżej przedstawiam Wam zdjęcia mojego wózeczka w wersji z gondolą. Ja wybrałam śnieżną biel z różowym wypełnieniem:
Wózek ma w pakiecie tę oto bardzo poręczną torbę. Termoopakowanie na butelkę jest w pakiecie.
W skład zestawu wchodzi też osłonka przeciwdeszczowa, materac i nakrycie do gondoli oraz wkładka z szelkami bezpieczeństwa. Nie wszystkie wymienione rzeczy widać na zdjęciu. Na razie Pola ma 2 miesiące, tak więc spacerówkę zacznę używać za jakieś 4 miesiące :)
Minusem jest na pewno cena wózka, bo ta kształtuje się od 4 000 PLN do 5 000 PLN w zależności od konfiguracji, wyposażenia i dodatków. Wózek zakupiłam w sklepie dino.sklep.pl. Pamiętajcie, że negocjacje są podstawą kształtowania się ceny i co się utarguje to się nie zapłaci :)
Podsumowując: Cena wózka jest kosmiczna, ale wózek też jest kosmiczny. Wyróżnia się designem i pasuje do niego hasło wózek XXI wieku. Dla mnie ma on wszystko czego potrzebuję, dlatego śmiało mogę Wam go polecić.
Łóżeczko dziecięce
Z racji tego, iż nie mamy jak na razie osobnego pokoju dziecięcego, tylko łóżeczko jest wstawione do naszej sypialni, poszukiwałam modelu, który będzie drobniutki, tak aby zmieścił się w przeznaczonym dla niego miejscu. Oglądałam wiele łóżeczek i wszystkie były jakieś takie ciężkie, wielkie gabarytowo, aż w końcu kiedy w Ikei ujrzałam model Hensvik, wiedziałam, że tego właśnie szukałam. Poniżej zdjęcia:
Dodatkowym plusem łóżeczka jest jego cena, razem z materacem kosztuje 329 zł.
Zarówno wózeczek jak i łóżeczko kupowałam po wcześniejszym ich obejrzeniu, dotyku itp. Tak więc chodziłam raczej po sklepach stacjonarnych. Jednak wózek kupiłam w Dino po wcześniejszym zapoznaniu się z nim na targach i myślę, że to jest sklep, który mogę Wam polecić, przede wszystkim przez wzgląd na jego zaopatrzenie. Jest to jeden z najstarszych w Polsce sklepów z art. dziecięcymi. Pamiętam, że moi rodzice kupowali tam wózek dziś mojej 18 letniej siostrze :)
Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam. Jeżeli o czymś zapomniałam lub macie jakieś pytania, śmiało piszcie!
Ściskam,
Caayenne.
